Na chwałę Pana Boga, jego Świętych i Aniołów

Św. Ambroży

Święty Ambroży

Święty Ambroży urodził się około 340 roku w Trewirze  dziś w Niemczech. Jego ojciec piastował wysoki urząd namiestnika cesarskiego. Kiedy miał zaledwie rok zmarł mu ojciec. Wdowa przeniosła się z dziećmi do Rzymu, by oddać się całkiem wychowaniu dzieci. Ambroży otrzymał tu nader staranne wykształcenie razem ze starszym bratem Satyrem; o dziesięć lat starsza siostra Marcelina poświęciła się służbie Bożej. Już jako uczeń błyszczał Ambroży zdolnościami, zwłaszcza wymową; nie zaniedbywał wszakże ukształcenia serca i woli. Anicjusz Probus starosta używał go przez pewien czas jako rzecznika w rzymskich sądach, a widząc niezwykłą jego bystrość i energię, powierzył mu z polecenia cesarza Walentyniana I. około roku 370 zarząd Włoch północnych ze stolicą Mediolanem. Przy pożegnaniu powiedział Ambrożemu: Jedź, a sprawuj swe obowiązki nie jako sędzia, ale jako biskup. Zacny starosta chciał tymi słowami włożyć mu na serce, by wobec poddanych nie kierował się surowością prawa, lecz dobrocią i wyrozumiałością chrześcijańską. Przybywszy do Mediolanu dzierżył Ambroży dostojny swój urząd z taką łagodnością, nie pozbawioną atoli męskiej energii, że wszystek lud szczerze go pokochał.
Kiedy po dwóch latach rządów Ambrożego umarł biskup ariański Auksencjusz, pragnęli katolicy mediolańscy obrać katolika jako następcę, arianie zaś swego zwolennika. Powstały skutkiem tego przykre waśnie między ludem i duchowieństwem i zanosiło się już na krwawe rozruchy. Jako urzędnik cesarski chciał Ambroży zapobiec dalszym zatargom i niesnaskom, pobiegł wtedy do kościoła na zebranie i począł poważnymi słowami łagodzić rozcietrzewione umysły. Ledwie mowę swą zakończył, gdy rozległ się ni stąd ni z owąd głos dziecięcy: Ambroży biskup! Zdumienie ogarnęło zgromadzonych, znikła nagle wszelka niezgoda i jednogłośnie zawołali wszyscy, arianie i katolicy: Ambroży ma być biskupem naszym! Ta nagła jednomyślność była widocznie dziełem Bożym, tym bardziej, że Ambroży był człowiekiem świeckim, dotąd nawet nieochrzczonym; Wówczas, bowiem zwlekali niektórzy z chrztem aż do wieku późniejszego. Ambroży zaklinał się, że tak dostojnego urzędu nie przyjmie, ale lud i duchowieństwo wołali tym głośniej: Ambroży jest naszym biskupem. Chwyta się, więc Ambroży różnych wybiegów i sposobów, by zrazić sobie wyborców. Zasiadł tego dnia w sądzie i ukarał nader surowo dwóch obwinionych. Lud znał wszakże jego łagodność, wołał więc: Niech grzech twój spadnie na nas. Sprowadził Ambroży do pałacu swego nierządnice, aby go lud uważał za rozpustnika. Zbyt dobrze znali wszyscy cnotliwe życie jego, by go posądzać o nieczystość, trwali, zatem przy swoim żądaniu. Nie widząc innej rady, postanowił uciec. O zmroku opuścił bramy miasta i biegł ku Padwie. Biegł całą noc, a ze świtem stanął nie w Padwie, lecz przed bramą – Mediolanu. Bóg Wszechmocny, który Ambrożego upatrzył sobie na filar Kościoła Swego, tak pokierował jego krokami, że przeszkodził ucieczce. Lud wprowadził go teraz z tryumfem do pałacu i strzegł pilnie, by im nie uszedł; tymczasem zaś wysłano do cesarza Walentyniana poselstwo z prośbą o zatwierdzenie wyboru. Cesarz uradowany, że lud urzędników jego takim darzy zaufaniem, bo powierza im losy duszy, wybór potwierdził. Ambroży nie sprzeciwiał się już dłużej wyraźnej woli Bożej; przyjął chrzest św., potem kolejno święcenia, a dnia 7. Grudnia 374. r. wyniesiony został ku wielkiej radości ludu sakrą biskupią na stolicę Mediolanu.
Skoro objął rządy biskupie, rozdzielił św. Ambroży złoto i srebro pomiędzy ubogich, majątki ziemskie zapisał kościołowi, zastrzegając jedynie dla siostry skromne dożywocie; dozór nad sprawami domowymi zlecił bratu swemu Satyrowi, a sam zajął się całą duszą sprawami Kościoła. Naprawę obyczajów zaczął jak każdy prawdziwy Święty od siebie. Każdego rana trawił dużo czasu na modlitwie i wzywał do tego także innych: Czyż nie wiesz, mówił, że pierwociny twego serca i ust twoich należą się Bogu? Powinieneś je codziennie Panu Bogu ofiarować. Pościł tak surowo, że z wyjątkiem soboty i niedzieli i wielkich uroczystości nie przyjmował nigdy lepszego pożywienia. Kiedy przedstawiano mu, iż skraca sobie takim postem życie, odpowiadał: Wielu znalazło już śmierć przez obżarstwo, ale przez post nikt jeszcze nie zginął. Nienawidził chciwości, zwłaszcza u wysokich dostojników Kościoła; obracał przeto wszystkie swe dochody już dla samego przykładu na wsparcia dla ubogich. Niestrudzony był w zajęciach swych, pracował za kilku. Zaraz na początku urzędowania postanowił sobie przestrzegać sumiennie trzech rzeczy, a mianowicie: Odprawić codziennie Mszą św., w niedzielę wygłosić kazanie dla ludu, a nie zaniechać niczego, co by wpłynęło na poprawę obyczajów i wzmocnienie wiary św. W kazaniach swoich, pełnych ognistej wymowy i świętego namaszczenia, sławił z szczególnym zamiłowaniem cnotę panieństwa; stąd wiele dziewic ślubowało dozgonną czystość; matki zaś, przejęte duchem świata zabraniały córkom swoim słuchania nauk biskupich, by nie straciły ochoty do małżeństwa. Mąż święty porywał wymową swoją nie tylko pobożnych, ale kruszył także zatwardziałych grzeszników, przekonywał innowierców, zaciekawiał nawet niewiernych pogan. On to naprowadził późniejszego wielkiego doktora Kościoła, św. Augustyna, z drogi występku i herezji na drogę cnoty i wiary prawdziwej. Głęboką znajomość tajemnic Bożych czerpał św. Ambroży z rozważań i natchnienia Boskiego. Przedstawiają go przeto na obrazach z gołębicą nad głową, która mu niejako szepce do ucha, co ma mówić i pisać.
Najwybitniejszą cnotą św. Ambrożego była odwaga w obronie czci Bożej. Cesarzowa Justyna, nienawidziła św. biskupa jako zapalona zwolenniczka heretyckiej sekty arianów i nie szczędziła pieniędzy, kłamstwa i podstępów, by go obalić. Wymogła wreszcie na cesarzu, że kazał roku 385 Ambrożemu odstąpić wielki kościół mediolański arianom. Św. Ambroży jednakże odpowiedział: Co sam posiadam, to wydam na rozkaz cesarski, gotów jestem i zdrowie narazić, ale co Bożego, tego dać nie mogę i cesarz tego nie otrzyma. Rozkazał nieletni władca Walentynian zabrać kościół przemocą; na wieść o zamierzonym gwałcie skupił się wierny lud około swego biskupa i przez trzy dni bronił kościoła przeciwko żołnierzom cesarskim, aż wreszcie Walentynian, obawiając się powstania, zaniechał swego zamiaru. Jeszcze więcej odwagi i stanowczości okazał mąż św. wobec cesarza Teodozjusza Wielkiego. W r. 390 zamordował w Tesalonice lud zbuntowany starostę cesarskiego. Teodozjusz zapłonął takim gniewem, że kazał wyciąć wszystkich mieszkańców bez względu na winę. Ambroży św. napisał wtedy list poważny, w którym przedstawia srogość takiego postępku i wzywa cesarza do publicznej pokuty. Gdy Teodozjusz mimo to z całym swym dworem wejść chciał do kościoła, wyszedł mu św. Ambroży w szatach biskupich naprzeciw, zastąpił mu w bramie kościelnej i rzekł z uroczystą powagą: Zdaje się, że zapomniałeś już o swej zbrodni okrutnej; zaślepia ciebie wysokie twoje stanowisko, ale pomnij, że pod świetną purpurą cesarską kryje się nędzne ciało grzesznika. Czyż miałbyś się odważyć przyjąć Ciało Pańskie ustami, które wydały straszny wyrok śmierci na niewinnych? Cesarz przedkładał, że i Dawid król zgrzeszył a jednak znalazł łaskę u Boga, ale biskup św. odpowiedział: Naśladowałeś Dawida w grzechu, naśladujże go teraz w pokucie. Teodozjusz zamilkł, wrócił do swego pałacu i rozpoczął zaraz przed bramą kościoła surową pokutę wedle ówczesnych praw kościelnych. Dopiero po ośmiu miesiącach udzielił mu św. Ambroży rozgrzeszenia, dozwolił wstępu do kościoła i przypuścił do przyjęcia Sakramentów św. Tenże Teodozjusz zajął podczas nabożeństwa w Mediolanie miejsce w chórze wśród duchowieństwa, jak to zwykł był czynić w Konstantynopolu. Ambroży wskazał mu jednak miejsce pośród ludu tymi słowami: Purpura czyni cesarzów, ale nie kapłanów. Cesarz przyjął pokornie upomnienia św. biskupa i odtąd siadał także w Konstantynopolu między ludem; o św. Ambrożym zaś powiedział: Nie rychło poznałem różnicę między biskupem a cesarzem, późno spotkałem mistrza prawdy; jednego tylko znam, który zasługuje na miano biskupa, to Ambroży. Czcił Ambrożego cesarz aż do śmierci jako męża świątobliwego; z jego rąk przyjął ostatnie Sakramenty i skonał oparty na jego ramieniu.
Strudzony tylu pracami, Ambroży przeczuwał bliski swój koniec. Na wieść o chorobie biskupa zawołał słynny hetman wojsk cesarskich Stylichon: „Jeśli ten mąż wielki umrze, zginie ziemia włoska. Lud błagał Najwyższego o zdrowie i życie dla św. biskupa, a kilku przedniejszych obywateli poszło do pałacu biskupa z prośbą, by sam sobie starał się wybłagać u Pana Boga przedłużenie życia. Ambroży wszakże taką dał odpowiedź: Żyłem tak między wami, że nie wstydzę się dłużej z wami pozostać, śmierci wszelako także się nie lękam, bo dobrego mamy Pana. Ostatnie dni spędził na ciągłej modlitwie; św. Bazjan, biskup z Lodi, widział, jak Pan Jezus pocieszał chorego, a św. Honorat, biskup z Vercelli, który czuwał przy św. Ambrożym, usłyszał, gdy się trochę zdrzemnął, nagle głos: „Wstań, spiesz się, bo teraz skona.” Szybko dał Świętemu jeszcze raz ostatni Ciało Pańskie; św. Ambroży skończył zaraz potem życie ziemskie. Było to w sam dzień Wielkiejnocy, dnia 4. Kwietnia 397 r. Relikwie św. biskupa, słynne wielu cudami, spoczywają w katedrze mediolańskiej. Pobożne zaś pienia tego wielkiego nauczyciela Kościoła odmawiają do dziś dnia kapłani w pacierzach swoich; do niego bowiem i do św. Augustyna odnoszą słynny hymn: Ciebie, Boże, chwalimy. Św. Ambroży liczne pozostawił dzieła najrozmaitszej treści.

Comments on: "Św. Ambroży" (1)

  1. […] Św. Ambroży | W niebie […]

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: